Cud w Archikatedrze Lubelskiej

W dniu 3 lipca 1949 roku Lublin stał się areną niezwykłych wydarzeń. W godzinach popołudniowych siostra Stanisława Sadowska jak zwykle zmieniała kwiaty przed obrazem Matki Bożej znajdującym się w katedrze lubelskiej. W pewnym momencie zauważyła, że na obrazie pojawiły się czerwone krople przypominające łzy. Chwilę potem zjawisko zauważyli modlący się wierni. Ludzie zebrani w świątyni byli bardzo poruszeni. Wieść o zajściu błyskawicznie rozeszła się po całym Lublinie, a potem po kraju. Jeszcze tego samego dnia wieczorem katedra była pełna ludzi złaknionych widoku cudownego obrazu.

Katedra w remoncie

W zaistniałej sytuacji pojawiła się potrzeba ustosunkowania do tych wydarzeń zarówno władz kościelnych jak i państwowych. Episkopat odnosił się początkowo z rezerwą do zajść nazywanych przez wiernych „cudem”, dlatego powołano komisję do zbadania tego zjawiska. W jej skład wszedł lekarz, chemik, historyk sztuki oraz prawnik. Grupa naukowców ustaliła, że płyn, który pojawił się na obrazie, to nie łzy ani krew. Nie poznano natomiast właściwego charakteru cieczy. Mimo tych wiadomości tłumy wiernych nadal przybywały do katedry zobaczyć obraz z płaczącą Matką Boską. Ludzie zastanawiali się nad tym, czym jej płacz był spowodowany. Niektórzy twierdzili, że Matka Boga płacze, ponieważ Polska znajduje się pod władzą komunistów, a kościół jest w niej prześladowany. To postawiło w bardzo trudnej sytuacji władze PRL-u. Żeby zapobiec dalszemu napływowi wiernych ustawiono przy wjeździe do miasta kontrole. W zakładach zmuszano pracowników do podpisywania „Rezolucji zakładów pracy i instytucji w sprawie cudu lubelskiego”. Retoryka władzy  używana we wspomnianej rezolucji była ostra:

Treść rezolucji

„Tłumnie przyjeżdżający z różnych stron naszego województwa i z poszczególnych części Polski naiwni wierni, ściągnięci zostali przez część reakcyjną kleru i przez najciemniejsze siły wstecznictwa naszego społeczeństwa. Zdajemy sobie sprawę z tego, że „Cud” potrzebny jest tej części kleru by oderwać dziesiątki tysięcy ludzi od twórczej pracy, by wzniecić fanatyzm religijny, by siać zamęt i niepokój wśród społeczeństwa. Cała ta kampania jest naigrywaniem się z prostych ludzi, jest oszustwem wiernych”.

Działania władzy nie zakończyły się tylko na rezolucji. W dniu 13 lipca zmobilizowani przez nią robotnicy obrzucili zebrany przed katedrą tłum kamieniami. Wśród zgromadzonych ludzi wybuchła panika w wyniku której zginęła jedna kobieta, a wiele osób zostało rannych. Kolejnym posunięciem władzy było zorganizowanie na placu Litewskim wiecu przeciwko cudowi. Z placu zgromadzenie przemaszerowało przez ulicę Królewską pod katedrę. Doszło do słownych utarczek manifestantów z wiernymi, a następnie do starć z milicją. W wyniku tych zdarzeń aresztowano kilkaset osób.

Sprawa robiła się coraz poważniejsza. Z jednej strony w oficjalnych środkach przekazu wyśmiewano i bagatelizowano cud, a z drugiej w rozmowach ludzi i w listach rozprzestrzeniała się wieść o nadprzyrodzonym zjawisku. W jednym z listów z tego okresu znajdującym się w aktach Sądu Okręgowego czytamy:

„Sprawa cudu jest rzeczywistą prawdą i niech nikt nie waży się zawahać lub śmiać a to co oni piszą w gazetach i przez radio nadają kłamstwo i obłuda od wiary naszej nie zdołają odprowadzić […] jeden mężczyzna który szyderował i wyśmiewał się z tego […] zgłupiał jak pojechał oglądać. […] kto będzie głosił że to jest nieprawdo to napluj mu w oczy”.

Odpis listu dotyczącego wydarzeń Lublinie

Rozpoczęły się represje. Pierwsze pokazowe procesy ruszyły w 1949 roku. Wyroki za rozpowszechnianie wiadomości o cudzie obejmowały kary od dziesięciu miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Osoby skazane w tej sprawie umieszczano w więzieniu na Zamku Lubelskim i traktowano jak więźniów kryminalnych. Po odsiedzeniu wyroków ludzie ci byli nadal represjonowani i mieli na przykład problemy ze znalezieniem pracy.

Co ciekawe, naciski na społeczeństwo nie przyniosły oczekiwanego przez władzę rezultatu, a kult obrazu nadal się szerzył. W czasie swojej pielgrzymki w 1987 roku Jan Paweł II modlił się przed obrazem Matki Bożej Płaczącej. W dniu 26 czerwca 1988 roku na Majdanku kardynał Józef Glemp dokonał koronacji obrazu. Na cześć opisanych wydarzeń od 2014 roku w Archikatedrze Lubelskiej obchodzone jest 3 lipca święto Najświętszej Marii Panny Płaczącej.

 

Anna Góra