Dziesiąta muza w Lublinie

Kilka było w międzywojennym Lublinie kin, jednak przeglądając gazety codzienne z tego okresu można by ulec wrażeniu, że liczyły się tylko dwa. Kino-Teatry Corso i Colloseum reklamowały się na pierwszych stronach Głosu Lubelskiego. Praktycznie z każdego wydania można było się dowiedzieć o nowych, sensacyjnych filmach wyświetlanych na ich ekranach. Wbrew pozorom nie były to jednak jedyne w Lublinie świątynie dziesiątej muzy.

Większość pierwszych kin zakładano w budynkach teatrów. Tak było też z pierwszym lubelskim iluzjonem – Rialto. Zlokalizowany w budynku przy ulicy Jezuickiej 20 przyciągał mieszkańców Lublina wszystkich warstw społecznych i wszystkich wyznań. Działo się tak za sprawą atrakcyjnego repertuaru oraz niewygórowanych cen biletów.

 

Najnowocześniejszym kinem w Lublinie było bez wątpienia Corso, którego budynek wzniesiono w pobliżu pałacu Czartoryskich, przy ulicy Radziwiłłowskiej 3. Sala kinowa mogła pomieścić nawet tysiąc osób, przez co oprócz miłośników kinematografii zapełniali ją również uczestnicy wieców politycznych. To tutaj przemawiał Józef Piłsudski w 10 rocznicę wymarszu I Kampanii Kadrowej. Kino Corso zostało udźwiękowione jako pierwsze w Lublinie. Wcześniej filmom akompaniowała orkiestra. Drugim największym lubelskim kinem było Colloseum, które później nazywano Apollo, a po odzyskaniu niepodległości przemianowano na Wyzwolenie. Było zlokalizowany przy ulicy Szpitalnej, dzisiejszej Peowiaków. Większość mieszkańców Lublina pamięta jeszcze to kino, które wyróżniało się świetnym repertuarem do momentu, gdy przegrało nierówną walkę z sieciowymi gigantami.

Kino Venus zlokalizowane przy ulicy Foksal 31 należało już do tych tańszych i mniej wystawnych, ale wciąż cieszących się wierną publicznością kin. Podobny status miało kino Stylowy, którego siedziba mieściła się na rogu Krakowskiego Przedmieścia i ulicy Kościuszki. Najbiedniejszym i skierowanym do najuboższej klienteli iluzjonem w Lublinie było kino Gwiazda, które prawie do końca dwudziestolecia międzywojennego wyświetlało tylko filmy nieme. Wyróżniała je za to bardzo niska cena biletów oraz świetna lokalizacja przy ulicy Bernardyńskiej.

Dziś możemy sobie tylko wyobrażać, jaką sensacją były dla naszych przodków pierwsze ruchome obrazy. Nie dziwi też popularność kina jako stosunkowo niedrogiej, ale bardzo atrakcyjnej formy rozrywki. Dzięki prężnym właścicielom kin mieszkańcy Lublina mieli możliwość oglądania kinowych nowości w zaledwie kilka dni po warszawskich, a nawet paryskich premierach.

Spragnionym bardziej szczegółowych informacji polecamy:

  • lac.lublin.pl
  • „Głos Lubelski” z lat 1918 – 1939
  • „Ziemia Lubelska” z lat 1918 – 1939
  • M. Derecki, Pierwszy lubelski iluzjon, ,,Kurier Lubelski” 1987, nr 237

Łucja Frejlich-Strug